Moja życiowa przygoda związana z rękodziełem zaczęła się właściwie od szycia. Miałam 6-7 lat gdy moja prababcia zdradziła mi kilka tajników szycia :) Pamiętam jak uczyła mnie nawlekać igłę-dla mnie-małej dziewczynki było to olbrzymie wyzwanie, zwłaszcza,że prababcia nosiła wtedy juz okulary-denka od szklanek :) Ale to właśnie dzięki niej do dzisiaj nie mam problemu z tą prozaiczną czynnością. Natchnieniem do szycia stały się oczywiście lalki-moje ukochane wtedy Barbie.Co chwilę 'podprowadzałam' mamie co ładniejsze skrawki materiału, żeby tylko móc uszyć nowa kreację mojej lalce...Potem nadszedł czas szycia bardziej zaawansowanego-czyli na maszynie. Tutaj wielką zasługę z kolei ma moja mama, która cierpliwie pomagała mi radzić sobie z ponad 100-letnią Singer-ką, z doczepionym silniczkiem. Do dzisiaj jeszcze zdarza jej się szyć na tej maszynie ;) Potem, gdy lalki oddałam młodszej siostrze, szycie poszło trochę w niepamięć-chyba że istniała ku temu potrzeba-zakochałam się wtedy w szydełkowaniu a potem kolejno nadchodziły zauroczenia innymi rękodzielniczymi technikami :) W zeszłym roku wręcz 'zmolestowałam' męża, żeby kupił mi maszynę do szycia. Pozostałam wierna Singer-ce, tyle że nowszej ze sporą ilością ozdobnych ściegów. Maszyna jest dla mnie idealna, ale do tej pory zdążyłam na niej głównie podwinąć jakieś spodnie, zaszyć kilka dziur oraz uszyć firanki. Na artystyczne szycie brak było natchnienia...Az do ostatniego piątku,kiedy to w Empik-u dorwałam książkę "Dekoracje na Boże Narodzenie". Różne książki o rękodziele przeszły przez moje ręce,ale ta chyba jest najbardziej trafiona-opis co i jak i po co przeszyć i jak ma wyglądać-moim zdaniem dla kogoś kto pierwszy raz zabiera się za tego typu szycie jest na prawdę godny polecenia :) Zwłaszcza,że z tyłu ksiażka zawiera dokładne wykroje:) I tak oto powstał właśnie mój pierwszy Anioł-"Tilda". Jest trochę zaspany i-jak widzicie na zdjęciach-również lekko zawstydzony,że został przyłapany podczas sesji zdjęciowej na ziewaniu :) Ten Anioł idealnie obrazuje mój wygląd w pracy w następnym dniu po twórczym dłuuugim wieczorze:) Moje córki go pokochały-mam nadzieję,że i Wam się spodoba i po cichu liczę,że starczy mi czasu na uszycie jeszcze kilku tych wdzięcznych śpiochów ;)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą aniołek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą aniołek. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 6 grudnia 2011
wtorek, 29 listopada 2011
Aniołek z makaronu & sutasz
Witam Was :)
W końcu mogę napisać w miarę aktualnego posta a nie tylko o nadrabianiu zaległości :)
Jako pierwszy chcę Wam zaprezentować komplet sutaszowej biżuterii-kolczyki,które powstały jakiś czas temu i naszyjnik...Wszystko w tonacji biało-perłowo-srebrnej, z powodzeniem mogłoby funkcjonować jako ślubna biżuteria z sutaszu :) Poniżej jeszcze fotka naszyjnika na szyi manekina-ponieważ dopiero wtedy naszyjnik układa się i prezentuje tak, jak powinien :)
wtorek, 1 marca 2011
Anioł z makaronu-innowacja:)
Witajcie!
W ostatnich dniach otrzymałam zamówienie-pytanie, czy mogłabym wykonać aniołka z makaronu tyle,że większego niż te, które do tej pory robiłam...a ponieważ lubię wyzwania, to moja odpowiedź brzmiała: tak, oczywiście, postaram się:) no i dosyć szybko zabrałam się za realizację-chyba najbardziej byłam ciekawa co wyjdzie z 'powiększania' aniołka...i taki oto powstał: ma 10cm wysokości (w porównaniu do mniejszych wersji które maja 5cm jest praktycznie dwa razy większy!), trochę szczupły w talii (ale to się może zmienić) i przyznam się szczerze,że urodą wcale nie ustepuje mniejszym pierwowzorom:) Zapraszam do oglądania fotek i komentowania rzecz jasna ;)




czwartek, 14 października 2010
Aniołki z makaronu w nowej wersji:)
Witam po dłuuuugiej przerwie:)
Niełatwo mi znaleźć czas na inną niż 'maskowa' twórczość, ale jednak udało się...w sumie tylko dzięki temu,że robiłam dzisiaj odlewy, które po prostu muszą wyschnąć zanim zabiorę się za ich zdobienie. Stąd też-może trochę za wcześnie na świąteczne klimaty,ale obawiam się,że w tym roku przed świętami będę i tak tworzyć głównie maski...hehe a może potem zawieszę je na choince:p Jednak lepiej do tego się nadają moje aniołki z makaronu,które chcę Wam zaprezentować:) Aniołki w całości zrobione są z makaronu-na niektórych trochę klej przykrył niektóre 'makaronowe' części ciała,ale musicie mi wierzyć na słowo;) Do ich stworzenia potrzebowałam 10 różnych rodzajów (kształtów) makaronu. Wymyśliłam je już 4 lata temu,ale teraz aniołki zyskały 'nowe' twarzyczki i brokatowe aureolki:) Jak juz pisałam wcześniej aniołki mogą wisieć nie tylko na choince,lub też stać na stole nie tylko świątecznym:) To tyle-reszta widoczna na zdjęciach;)







Subskrybuj:
Posty (Atom)









